Muzułmanie w Polsce nie są żadnym zagrożeniem. Wzywam, żeby nie psuć atmosfery

Żyjemy w czasach, w których łatwo wywołać psychologiczne ekstremizmy. Tak się dzieje, gdy chodzi o rzekome zagrożenie stworzone przez Muzułmanów w Polsce. Oni nie są żadnym problemem. Islamska imigracja prawie nie istnieje, polscy muzułmanie to potomkowie zasłużonych rodzin. Przyszłością Europy jest multireligijność. Musimy nauczyć się szanować przyjezdnych.

Guardian opisał, jak brytyjski i amerykański wywiad masowo podsłuchiwały uczestników szczytu G8 w Londynie w 2009 roku. Czy pan, jako prezydent, był ostrzegany przez polski kontrwywiad przed takimi niebezpieczeństwami?



Świat się nie zmienia. Podsłuchiwanie na konferencjach międzynarodowych jest stare jak cywilizacja. Dzisiaj to jest paskudne ponieważ techniki są niesamowicie skuteczne zastanawiam się gdzie znaleźć miejsce, gdzie można by było mieć 100% pewność, że nie jest się podsłuchiwanym. To tworzy bardzo nieprzyjemną obsesje.

To co jest ujawnione, nie buduje relacji między sojusznikami. To nie jest dobra wiadomość ani dla Amerykanów, ani dla Brytyjczyków. Żyjemy w świecie, gdzie możliwości techniczne pozwalają zrobić wszystko. Ja jako prezydent dysponowałem specjalną, zakodowaną łącznością, której się używało zresztą rzadko, tylko w sytuacjach, które rzeczywiście wymagały takiej 100% pewności. Dzisiaj te możliwości okazałyby się zapewne zbyt słabe. Trzeba przyjąć zasadę, że podsłuchiwanym można być zawsze. Delikatnych rozmów nie prowadzi się w niepewnych miejscach.

Uczestniczyłem w kilku szczytach NATO. Byliśmy informowani, że jesteśmy otoczeni specjalną tarczą ochronną i że możemy mówić otwarcie. Szczerze mówiąc, gdyby dziś mi ktoś coś takiego powiedział, to raczej bym nabrał podejrzeń. To efekt psychozy. Paskudnie to wszystko wygląda. Nasza wolność jest zagrożona, a nasza prywatność jest pogrzebana.

Jak społeczeństwo obywatelskie powinno reagować?

To jest dylemat, który się pojawił bardzo poważnie po zamachach 11 września. Im więcej chcemy mieć bezpieczeństwa, tym bardziej musimy poświęcić naszą wolność. Chcemy mieć więcej wolności, więc ryzykujemy swoim bezpieczeństwem. Społeczeństwo obywatelskie, rozumiejąc troskę o wspólne bezpieczeństwo, musi troszczyć się o wolność. Może robić to tylko poprzez kontrolę nad prawem. Instytucjom, które zbierają informacje, gdy da się palec, to chwytają całą rękę, a później całego człowieka. Są skłonni do nadużywania uprawnień. W tym sensie historia tego analityka Edwarda Snowdena może odegrać pozytywną rolę. Ona zwraca możnym tego świata uwagę, że w walce o bezpieczeństwo nie można przesadzić. Bo możemy nie tylko zagrozić wolności indywidualnej, ale też interesom państwa. Ostatnia afera uderza w interesy USA i Wielkiej Brytanii.

Mówi pan o terrorystycznych zamachach w USA. Czy rozumie Pan napięcie, jakie towarzyszy muzułmanom w Polsce? Protesty w Puławach, wystąpienia Maxa Kolonki.

Nastroje nietolerancji łatwo jest napędzić. Czas w którym żyjemy, czas kryzysu to jest podglebie dla zachowań ekstremalnych. Taki czas wyzwala psychologiczne ekstremizmy. To czasy, w których wiele stanowisk się wyostrza. Nie sądzę, żeby to stanowiło jakieś istotne zagrożenie, ale to jest oczywiście psucie atmosfery. To jest budowanie atmosfery nietolerancji, wykluczania z niektórych środowisk. Muzułmanie w Polsce nie są żadnym problemem. Środowiska muzułmańskie w Polsce, które znam, z którymi się spotykałem, to są najczęściej potomkowie Tatarów, obywatele Rzeczpospolitej, zasłużeni dla niej na różnych polach. Od wojskowych poczynając, na architektach, artystach kończąc. Imigracji z krajów muzułmańskich prawie nie mamy.

Cały problem jest wydumany. Europa nie ma innej możliwości, niż stawać się multikulturowa, multireligijna. Jeżeli jesteśmy społeczeństwami starzejącymi się, jeżeli nasz rynek pracy będzie potrzebował ludzi, to nie mamy innego wyjścia. Europa ma przyszłość właśnie w multikulturowości. Trzeba dla niej tworzyć ramy. To nakłada na tych przyjezdnych, także Muzułmanów, zasadnicze zadanie. Oni muszą zaakceptować reguły gry. Oni muszą zaakceptować reguły państw, do których trafiają. Od języka poczynając, poprzez prawo, także niektóre zwyczaje. Ale to nie ma być asymilacja, to nie ma być stanie się identycznymi jak my. My powinniśmy szanować ich różnorodność, odrębność. Oni powinni szanować prawa kraju do którego przyjeżdżają.

Dzisiaj to jest dużo bardziej problem Hiszpanii, Niemiec, Francji i Włoch, niż Polski. Te działania w Polsce to psucie atmosfery i odchodzenia od tego czego nam w Polsce jest bardzo rzeczywiście potrzeba, czyli tolerancji. Ale Polacy są wobec samych siebie nietolerancyjni, to co dopiero z obcym. Tu mamy naprawdę dużą lekcję do odrobienia.

/rozmawiał Tomasz Machała/
Trwa ładowanie komentarzy...