"Rzeczpospolita" po stronie PiS

"Rzeczpospolita" w sposób świadomy wzięła udział w kampanii politycznej PiS. Na szczęście trwała ona jeden dzień, ale gdyby trwała dłużej, to spustoszenie spowodowałaby znacznie większe. Ani o redakcji, ani o dziennikarzach dobrze to nie świadczy. Ten artykuł zdejmuje z "Rzeczpospolitej" opinię gazety prawicowej, a jednak niezależnej. Dzisiaj można powiedzieć, że jest to gazeta nie tylko prawicowa, ale i dość mocno uwikłana w bieżącą działalność PiS.

Sprawa smoleńska przeżyje nas. Jeszcze następne pokolenia będą kłócić się o to, co się naprawdę wydarzyło. My już nie mówimy o faktach. Mówimy o micie. Mit żyje niezależnie od faktów. Mam tylko nadzieję, że damy spokój nieboszczykom i nasze wnuki nie będą domagały się kolejnych ekshumacji.


Podział który nastąpił zaraz po katastrofie jest trwały. Będzie dotkliwy dla Polski jeszcze przez wiele lat.

Wczorajsza konferencja Jarosława Kaczyńskiego i te dramatycznie mocne słowa, które padły mnie nie zaskakują, ponieważ natura jest silniejsza od wszystkich póz. Można z wymyśloną miną trwać czas jakiś, ale potem wyłazi szydło z worka. Wczoraj Jarosław Kaczyński uwierzył, że dysponuje takimi materiałami, że zadać będzie mógł cios, jeśli nie ostateczny, to tak silny, że przeciwnik będzie krwawił przez lata. Okazało się to akcją nieudaną. Z prezesa PiS to wyłazi. To silniejsze niż jakakolwiek maska. Jakby PR-owcy nie kształtowali nowej, centrowej linii PiS, to prezes Kaczyński ich zawiedzie i swoją prawdziwą, bezkompromisową twarz pokaże.

Wydaje mi się, że jesteśmy w takim momencie, w którym należy zderzyć najbardziej szalone fantazje grupy Macierewicza z racjonalną odpowiedzią. Nie chodzi o podważenie roli komisji Millera, nie chodzi o powoływanie nowej komisji. Mam na myśli jakąś komunikacyjną płaszczyznę, jakiś spotkanie zorganizowane przez Sejm, Senat, albo Polską Akademię Nauk. Byłoby transmitowane przez wszystkie telewizje, jeśli trzeba to trwałoby cały dzień.

Moim zdaniem nie legitymizowałoby tych najbardziej szalonych smoleńskich teorii, bardziej niż dziś. Przecież media pokazują je. Wczoraj przez wiele godzin widzieliśmy trotyl w kanałach informacyjnych. Spotkanie, które proponuję, odbywałoby się na zasadzie: Dziś pytanie, dziś odpowiedź.

Przy pomocy wykresów, urządzeń można by wyjaśnić, co się zdarza, gdy samolot uderza w brzozę. Czy samolot może się przewrócić na plecy po zderzeniu z brzozą, co wybucha, co nie wybucha. Nie wiem, czy nie jest na to za późno, ale być może zracjonalizowałoby debatę publiczną.

Z pewnością nie trafiłoby to do wyznawców smoleńskiej religii, ale ja mam na myśli ludzi, którzy chcieliby dostać wreszcie proste odpowiedzi na pytania z zakresu fizyki, aerodynamiki, pirotechniki.

Prokuratura wystawia na wielką próbę tych, którzy chcieliby zdobyć jak najwięcej faktów i uporządkować sobie historię katastrofy i którzy generalnie zgadzają się z raportem Millera. Co rusz jesteśmy zaskakiwani informacjami ze strony różnych mediów, natomiast prokuratura działa tylko w reakcji. Myśmy się dowiedzieli z mediów, a nie z prokuratury, że będą konieczne ekshumacje zwłok. Myśmy się nie dowiedzieli od prokuratury, że jakieś tam materiały wybuchowe znaleziono, czy nie znaleziono. Dziś usłyszeliśmy, że prokurator Seremet zabiegał o odłożenie publikacji w Rzeczpospolitej. Dziwne, że prokuratura nie skorzystała z okazji, aby wyprzedzająco odnieść się do sprawy.

Rozumiem, że prokuratura jest bardziej ograniczona niż media. Musi brać pod uwagę przepisy, dobro śledztwa. Ale jest jakaś kolosalna nierównowaga między mediami i politykami, którzy mogą powiedzieć co chcą, a prokuraturą, która nie może powiedzieć prawie nic. To tworzy stan nierównowagi i wprowadza ludzi, którzy chcą wyjaśnienia tragedii smoleńskiej w stan rozedrgania. Co chwilę dowiadujemy się czegoś, o czym już dawno powinniśmy wiedzieć. Tu trzeba coś zrobić. Jeżeli Donald Tusk i prokurator generalny Seremet będą ten stan rzeczy akceptować, to jeszcze tych wrzutek będzie wiele i one za każdym razem będą kruszyć front ludzi, którzy chcą jasnego wyjaśnienia katastrofy.
Trwa ładowanie komentarzy...