Platforma będzie miała istotną decyzję do podjęcia na rok przed wyborami. I będzie musiała zdecydować, czy kontynuować to co jest, bo jest to najlepsza gwarancja na dobry wynik. I wtedy oczywiście jeśli nawet Tusk nie będzie chciał, to będzie nacisk na niego, żeby to kontynuować. I nawet będzie taki scenariusz, żeby zostawić to co jest, zrobić dobry wynik wyborczy, zbudować kolejny rząd i po roku oddać to jakiemuś następcy, żeby miał trzy lata na zbudowanie pozycji. To jest jeden możliwy scenariusz.
A drugi możliwy scenariusz jest także znany ze świata. Rok przed wyborami partia traci impet, trzeba odzyskać pozycję, więc trzeba zastosować hasło, które Marian Orzechowski wymyślił dla PZPR "Partia ta sama, ale nie taka sama". Czyli mówiąc krótko: dokonać zmian kadrowych, zmienić nieco akcenty programowe i z tą nową twarzą wystartować w wyborach. To udało się kiedyś konserwatystom brytyjskim, to się mniej udało laburzystom brytyjskim. To jest technika. To nie zmienia meritum, którym jest to, aby Platforma rządziła dalej. Jaki scenariusz przyjmie Platforma, żeby pozostać u władzy, to jest temat, ale nie wcześniej niż za dwa lata.
Dla rozrywki, żeby nie mówić o piłce po Euro można to pytanie zadać. Ale sensu to wielkiego nie ma.
