Afganistan będzie więc pierwszym istotnym tematem w Chicago. Drugim jest pytanie o rolę NATO w przyszłości. Kto jaką chce za Sojusz Północnoatlantyckim ponosić odpowiedzialność. To jest pytanie do Europejczyków. Nie wszyscy od lat wywiązują się z zadania płacenia 1,95% PKB na obronność. Polska akurat jest tu w grupie tych lepszych krajów. Oczywiście czas na dyskusję o zwiększaniu tych wydatków jest jak najgorszy. Mamy do czynienia z kryzysem finansowym, niepokojami związanymi z Grecją, przyszłością Euro. Nie wiem na ile tu można oczekiwać, że strona europejska weźmie na siebie większy ciężar działalności NATO, a taka jest konieczność i taka jest logika. Sojusz przez ostatnie lata zmienił się. Przestał być siłą która dzięki Amerykanom bronił Europy Zachodniej. Stał się paktem, w którym Europejczycy powinni stanowić pełnoprawnego uczestnika.
I trzecia rzecz, która wydaje mi się interesująca na szczycie NATO, to będzie zachowanie i pozycja Francois Hollande'a. Cokolwiek by nie mówić o prezydencie Sarkozym, to on doprowadził właściwie bezboleśnie, bez wielkiego wstrząsu do powrotu Francji do struktur NATO, co moim zdaniem jest wielkim wzmocnieniem Sojuszu. Okazało się to w akcji libijskiej. Hollande za dużo o NATO nie mówił w kampanii, ale jego stanowisko będzie ważne - czy potwierdzi pozycję Sarkozego, czy będzie się od niej dystansować.
